Etykiety

piątek, 29 listopada 2013

Wpis pisany nocą ...

Właściwie to jest już szósta rano, ale dla mnie, śpiocha, to środek nocy. Nie śpię pewnie od dwóch albo i trzech godzin.
Nie wiem jak "normalni" ludzie, ale ja czasem mam taki natłok myśli, że po prostu nie mogę spać. Do tego dochodzi pragnienie, potrzeba siku i wewnętrzny niepokój... Bo... co będzie, jak on za granicę pojedzie? Znów będę sama. Strach o to, że znajdzie tam inną babę (a potem mu jądra  wydłubię, a następnie jej zrobię wszystko co najgorsze), znów depresyjne myśli... Albo zastanawiałam się, jak zrobić świąteczną świecę, ofotografować całą pracę (i stać się "sławną blogierką", która opisuje swoje całe życie od porannej kupy po nocne igraszki z lubym) i wrzucić na bloga, by się pochwalić swym brakiem talentu.
Albo wspominać tatę i kojarzyć każde chrapnięcie niosące się po domu z nim... Ostatnio sama się złapałam na wypatrywaniu jego osoby wracającej z nad jeziora, jak to miałam w zwyczaju będąc młodsza.
Albo... po prostu wrzucę ten wpis i pójdę spać.
W brzuchu mi burczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz