Człowiek przebudza się z ręką w nocniku i zastanawia się, co znowu spieprzył, że wszystko się wali.
Lista rzeczy powalonych i walących się:
- moja skromna osoba. Nigdy nie należałam do osób do końca normalnych. Choć, czy ktokolwiek na tym zakichanym świecie jest w 100 % normalny? Jedni mają fobie, drudzy zwykłe problemy psychiczne. Każdy z nas ma coś w sobie z czuba.
- moja rodzina. Z pewnych powodów w domu mym rodzinnym, dzieje się źle. Po części jest to wina każdego członka mojej rodziny z osobna, a po części naszego zafajdanego NFZ. Niektórzy lekarze wychodzą z założenia, że pacjenta da się leczyć na odległość. Coś jak korespondencyjne kursy, czy e- learning. Medycyna XXI wieku. Wina za zaistniały stan rzeczy leży także po stronie mojej rodzicielki, która wstydzi się tego, co się dzieje w jej domu, bądź po prostu nie zdaje sobie sprawy czym takie zaniedbania, do jakich ona doprowadziła mogą grozić. Cóż.
- BEZROBOCIE. Tya. Owo piękne doświadczenie dotknęło także i mnie. Przyczyny materialne (czytaj, brak środków do życia) zmusiły mnie i mojego lubego do poszukiwania pracy. A kto przyjmie do pracy niedoszłą przedszkolankę ze średnim wykształceniem, która wcześniej swych pulchnych rączek pracą nie kalała? Ano nikt. Podobnie ma się ta sytuacja do młodego grafika (dwadzieścia lat- miej doświadczenie!). W ciągu kilku lat od pełnoletności, musisz zdobyć takie doświadczenie, by pozwalało ci na jakąkolwiek pracę. O ile ktokolwiek cię przyjmie. Bo nie masz doświadczenia.
A to Polska właśnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz